niewiele się zmieniło ostatnimi czasy.
pracuję ponad miarę
nie mam czasu na zajmowanie się przyziemnościami takimi jak mój hiv. przypominam sobie o nim raz w miesiącu, kiedy kończą mi się leki i muszę zaplanować wyskok aprowizacyjny.
w sumie ciesze sie z tego stanu. 
leki działają, nauczyłam się automatycznie rano je zażywać, mam jakieś niebotyczne wyniki, super...

i w tym wszystkim pan Janiszewski chciałby żebym rzuciła mój działający światek i się zainteresowała bardziej jego kilkuletnimi wypocinami w formie książki w miękkiej oprawie. grubej książce

uczciwie powiem - już przeczytałam dwa rozdziały (w księgarni, w biegu, w przelocie). Nie jest to wystarczające na podjecie monologu, wygłoszenia recenzji, wyrażenia aprobaty, krytyki lub oburzenia...

tymczasem promocja trwa i pan Kuba wypowiada się w kolejnych mediach równając z błotem istniejący system profilaktyczno naprawczy skierowany w HIV w Polsce. ze swadą ledwo-co wdrożonego w temat neofity miażdży lekko wypowiadanymi okrągłymi zdankami całą historię polskiej walki o człowieczeństwo osób seropozytywnych

tu trafia mnie pierwszy szlag, bo pamiętam z doświadczenia co się działo w tym temacie w 1992 roku i widzę gdzie teraz jesteśmy. I nie pozwolę tego deprecjonować, bo to po prostu jest nieuczciwe. najwyraźniej nie rzetelnie zbadane. Mam masę uwag do obsmarowywanych przez Janiszewskiego instytucji, ale też wiem i widzę co jest robione.
zresztą to nie jest jedyna nierzetelność tego artykułu w którym brak jest  wzmianek o rzeczach pozytywnych (rzeczach, zjawiskach a nie osobach!)

drugi szlag mnie trafia w zasadzie od pierwszego momentu, kiedy dowiedziałam się o tej pozycji.
 Tu zaznaczam - książki nie przeczytałam (muszę przeczytać tę cegłę, ale przy obecnych moich obowiązkach nie spodziewam się że skończę przed nowym rokiem) i wiedzę opieram tylko na tym co wyczytam z mediów
BOJĘ się, ze mimo prawdopodobnie szczerych chęci pan Kuba ogranicza bohaterów tej przypadłości do (cytuję za przytaczanym wyżej artykułem) gejów, więźniów, narkomanów czy prostytutek

no ... to ja bardzo panu Kubie dziękuję za zaszeregowanie zgodnie z zastanym stereotypem, ale - nie tylko w moim przypadku - nie trafił, za to mnie bardzo obraził i bardzo, bardzo wkurzył.






Name:

Komentarze:

22.08.2014, 17:16 :: 89.71.228.52
ktoś też...
Ja daleka bym była od zdecydowanej krytyki tej pozycji. Mam nadzieję, że przeczytałaś calą. Mnie nie do końca się podobała...ale jest w niej wiele prawdy, prawdziwych historii i innego spojrzenia na sprawy, które wydają się oczywiste (szczególnie jeżeli chodzi o całe lobby AIDS. Historie nie są opisane absolutnie kanałami niepoprawnych już w nomenklaturze grup ryzyka. Żyję tak jak Ty czyli też na plus ;D przypadkowo wpadłam na tego bloga. Serdecznie Cię pozdrawiam.


21.09.2013, 21:24 :: 83.26.140.29
ktoś życzliwy
to jak z tą książką warto przeczytać czy lepiej nie zaśmiecać sobie głowy??

20.07.2013, 10:03 :: 83.24.189.90
kolo
Dziś sprzedaje się kontrowersja, sensacja, nie ważne czy to co się pisze jest do końca zgodne z prawdą, ważne żeby się sprzedało, i tą drogą poszedł autor.