Wstęp
Link 02.05.2008 :: 22:57 Komentuj (3)

nie wiem czy ten blog sie okaze czytanym blogiem, nie wiem czy zajmie jakiestam miejsce w rankingach. Nie mam zamiaru nikogo o nim powiadamiac (na pewno nie moich krewnych i znajomych !!!,), zobaczymy jak sie rozwinie.

nie znalazlam dla siebie miejsca w swiecie wirtualnym, wiec sama je sobie stworze.







moja historia
Link 02.05.2008 :: 23:00 Komentuj (3)

Bedac na studiach poznalam Faceta. zakochalam sie. Bylam zalosna zakompleksiona dziewucha a on odstawil wszystkie obowiazkowe szopki: 'dzwonie zeby uslyszec Twoj glos', 'ale ty jestes sliczna', zatrzymaj sie juz! musze ci zajrzec w oczy".
Ja (21 letnia siksa) to kupowalam, mieklo mi serce i po jakims czasie zmiekla mi dupa.
po kilku miesiacach oddalam mu sie. Mowil, ze w kondomie sie kochac nie będzie, bo to dla niego jest tak, jakby mial calowac sie w kasku hokeisty.
Rodzina byla raczej niezadowolona. oni nie patrzyli na niego przez rozowe okulary, ale poza kasliwymi uwagami nie wtracali mi sie w zycie - bylam dorosla.
To byl poczatek lat 90tych. ludzie oszaleli. mogli jezdzic zarabiac na zachodzie a wydawac forse tu. On tez - podajac sie za artyste z wlasnym atelier w Bruksesli czesto wybywal 'do pracy'.
Z czasem docieralo do mnie, ze on bardzo latwo klamie. Czesto zupelnie bez przyczyny.
Po jakims czasie odkrylam skad tak naprawde ma pieniadze - zawsze zahaczal o Amsterdam.
zaczelam sie czuc nieswojo, kiedy przedstawil mi swoich kolegow z wypraw - wcale nie teczowi artysci, tylko ochydni szmuglerzy narkotykow, piejacy zachwyty na temat kofiszopow, nasmiewajacy sie z ludzi zyjacych normalnie, wiecznie bawiacy sie skretyniali pseudo-intelektualisci. ale to przezylam.
Poznal mnie tez ze swoimi znajomymi (rzekomo z podstawowki) - zaleczonymi narkomanami po monarze z Domu Ciepla w Rembertowie. w tajemnicy mi powiedzial ze oni maja HIV, wiec utrzymuje z nimi kontakt, zeby dzielic sie z nimi radoscia zycia, "ktorej przeciez tak niewiele im zostalo". 
Bylam z nim prawie dwa lata. on czesto wyjezdzal. na 3-4 tygodnie do pracy i Amsterdamu. rozpadlo sie jakos naturalnie. bolalo mnie, ale szybko minelo, a znalazlam w sobie poczucie ulgi, ze nie musze niczego przed soba udawac wiecej.

Niedlugo potem strasznie sie rozchorowalam, mialam bardzo wysoka goraczke przez dlugi czas, potem dlugo mi nie spadala ponizej 37,5. tknelo mnie i poszlam zrobic sobie test na HIV. wyszedl minus. dostalam penicyline i mi przeszlo w koncu.
po jakims czasie spotkalam sie z kolezanka z Rembertowa (te co miala HIV). poczulam ze chce pogadac z kims, kto Jego znal, zeby sie odtoksycznic. zaczelysmy sie spotykac czesto - zwlaszcza latem - chodzilismy do lasu na piwo, ognisko itd.
ktoregos dnia (bylo juz dobre 1,5 roku po rozstaniu) przy kolejnym piwie powiedziala mi: "Wiesz, juz dawno chcialam Ci powiedziec ze on od dawna ma plusa"
Rzadko sie pamieta słowa. ja te slowa dokladnie slysze dzis. a to bylo w 1993 roku.
Nie moge miec do niej zalu, ze mi wczesniej nie powiedziala - On ja szantazowal ze powie w Domu Ciepla cos, za co by ja stamtad wyrzucili na ulice.

zrobilam test, wyszedl plus.
Lekarka proponowala mi wejscie na sciezke sadowa (5 lat to bylby dla niego wyrok smierci. nie przezylby), ale ja nie chcialam sie babrac.

jakis czas pozniej zadzwonili do mnie z Amsterdamu, ze umarl, ze nie wiedza co zrobic z cialem i zebym pomogla.
poszlam do przychodni. okazalo sie ze oklamal mnie w kazdym jednym detalu.
Nie nazywal sie Rafal tylko Arek, nie pochodzil z Gdanska tylko z Boleslawca, jego matka zyje (u niego - tylko Babcia i siostra), oklamal mnie nawet jesli chodzi o date urodzin - zmienil sobie dzien, miesiac i rok. czesto powolywal sie na znaki zodiaku - nasz i chinski. a to wszystko bylo jednym klamstwem. z tej ukladanki wyszlo mi ze nie powiedzial mi slowa prawdy.

A ja?
zaczelam sie uczyc zycia z HIV.
poczytalam mozliwie duzo na ten temat. postanowilam nikogo poza grupa zaufanych osob nie informowac o tym. Rodzinie postanowilam nie mowic - zamartwiliby sie.
Potem okazalo sie ze jednak sporo ludzi z kregow znajomych sie dowiedzialo przez rozlegle kontakty dealerskie Faceta. trudno, niech maja zer...

Dzis jak na to patrze mam wiele punktow zaczepnych dla mojej historii. w kilku punktach przy innym doborze ludzi - inaczej bym zyla.
Najpierw spotkalam 'terapeute' - przypomne - dziewczyna poznająca co to jest HIV, zakazona z premedytacja. "terapeuta" powiedzial, ze przeciez to jest moja wina, bo to ja rozlozylam nogi.
potem poszlam do lekarki, ktora mi doradzila sterylizacje
potem moja najserdeczniejsza przyjaciolka, ktorej powiedzialam w najwiekszej tajemnicy najpierw powiedziala te wiesc swojej rodzinie a potem powiedziala ze nie mozemy sie spotykac, bo ona ma dzieci.

prawde mowiac wpadlam w czarna dziure. zeby sie oderwac zaliczylam najciezsze egzaminy na studiach. potem stale czym sie zajmowalam, nie dopuszczalam do siebie mysli o plusie...wszystkie grypy, ktore oczywiscie lapalam przechodzilam strasznie. bardzo ciezko. ale to byl tydzien i potem znow do szkoly/pracy itd

z tematu HIV - mam zanotowane - w 1996 moje CD4=1582.
Faceci pojawiali sie na horyzoncie, ale jako ze pierwszy, ktorego nawet powaznie zaczelam traktowac zostal uprzejmie doinformowany przez zyczliwych, zaczelam ich unikac a wszelkie flirty urywalam na etapie bardzo wstepnym.
Az w koncu znalazl mnie moj pierwszy zyciowy facet (jeszcze z liceum), ktory przez lata sie zmienil nie do poznania. On rowniez wiedzial o moim plusie z "dobrze poinformowanych zrodel" i w zasadzie kupil mnie tym, ze mimo tego chcial byc ze mna. zgodzilam sie na bycie z nim (alkoholik), wyprostowywanie jego zyciowych sluplow w zamian dostajac czulosc, czulosc, przyjazn, czulosc. pociagnelam dwa lata. Ale to bardzo jest trudne zyc z alkoholikiem, bo on obarcza wina za wszystko wszystkich, tylko nie siebie.
ale jego wzielam swiadomie. i dostalam taka doze czulosci, ktora od biedy wystarczy mi do konca zycia.
poza tym - otworzyl mnie. docenil mnie, to co robie w chwilach wolnych, wiec zaczelam to robic na szersza skale, przestalam sie bac wlasnego cienia, nauczylam sie mowic glosno to co mysle...
zyskalam. duzo stracilam ale i zyskalam na tym zwiazku.

On nie bal sie HIV, ale ja nalegalam, zebysmy poszli do przychodni, gdzie dowiedzialby sie jak powinien sie zabezpieczac, itd itp. wowczas to razem w gabinecie uslyszelismy, ze u mnie HIV sie nie rozwija...
dostalam skrzydel. uwierzylam ze jestem nonprogresorem
przestalam chodzic do przychodni. poszlam po trzech latach, kiedy ciagnela sie za mna depresja po moim pijaku. zostalam strasznie objechana ze tak rzadko sie pojawiam, po czym wyniki mi wyszly niezle (CD4=870), wiec dalej sobie zylam w przeswiadczeniu ze u mnie HIV sie nie rozwija.
w 2006 CD4 bylo w normie. po roku spadlo mi o 30%. po kolejnym pol roku mialam CD4=265, wiremie = 139 000
Lekarze postanowili wciagnac mnie na program lekowy.

Depresja, w ktora wpadlam byla straszna. wszystko zaczelo sie walic.
okazalo sie ze nie jestem zadna superwoman. po drugie przerazilam sie swiadomosci dozywotnego brania lekow, ktore w dodatku truja. strasznie sie balam skutkow ubocznych.

stwierdzilam, ze bez pomocy nie dam sobie rady. poszlam do psycholozki - dostalam antydepresant (Seronil).
po poltorej miesiaca bylam juz na tyle stabilna, ze mozna bylo mi zaaplikowac pierwsza dawke lekow antyretrowirusowych (ARV).

Moja lekarka zyczliwie podeszla do sprawy. bardzo szczegolowo mi wylozyla wiedze o tym co dostaje. zgodzila sie, zebym (tak jak prosilam) nie zaczynala przed swietami, ale bardzo prosila, zebym wziela jak najszybciej po, a nie czekala (tak jak chcialam) na primaaprilis.
ja kiedy zobaczylam pierwsza dawke lekow (po podpisaniu takiego jakby cyrografu ze "ja nizej podpisana zgadzam sie" itd), kiedy zobaczylam jakie sa wielkie poplakalam sie.
Ustawilam je sobie na ladzie w kuchni.
potem kupilam najwiekszy dozownik jaki znalazlam, zaladowalam i znowu patrzylam.
W koncu przyzwyczailam sie do tego widoku.
Pierwsza dawke lekow wzielam 26/03/2008 roku. we srode po wielkanocy.






Śniadanie
Link 03.05.2008 :: 10:03 Komentuj (3)




Pierwsza powazna zmiana w moim zyciu, to koniecznosc jadania sniadan. Sama kawa nie wystarczy na te dawke chemii.
czasowo biore:
'Glowka' - zelazo
'Raczka biala' - antydepresant Seronil (czasowo odstawiony na 3 tygodnie, w zeszlym tygodniu powrocil)
'Raczka zielona' - antybiotyk (do jutra)

biore i brac bede:

'Korpusik' - Truvada - skutki uboczne: zawroty glowy, bole glowy, nudnosci, biegunka, poczucie oslabienia, bole brzucha, niezwykle sny (wielu by sie ucieszylo), problemy z trawieniem, wzdecia, wysypki, swiad, ciemne plamy na skorze

'Spodniczka' - Norvir - skutki uboczne: zaburzenia żołądkowe, bole glowy, uczucie mrowienia w konczynach, uczucie oslabienia, zmeczenia, wysypki, swiad, zawroty glowy, niepokoj, sennosc, wzdecia z oddawaniem gazow, lipodystrofia,

'Nóżki' - Reyataz. skutki uboczne: zle samopoczucie, bole glowy, zazolcenie skory i twardowki oka, wysypki, bole brzucha

Ja z wszystkich powyzszych skutkow ubocznych zaliczylam:
- bole i zawroty glowy (jeszcze miewam, ale rzadziej. przestalo sie krecic, tylko pobolewa)
- uczucie oslabienia, zmeczenia (nie przechodzi)
- problemy brzuszne - bole, wzdecia, biegunki, gazy (stale. meczace zwlaszcza biegunki)
- niezwykle sny - to akurat jest fajne
- swiad - mam stado szpilek zamiast krwi. wszystko mnie swedzi
- wysypki
- zazolcenie skory i bialka oka - moze to i dobrze, wygladam na troche opalona

balam sie ze bedzie gorzej.
jedynie swiad jest uciazliwy, bo oznacza reakcje alergiczna, wiec Chochlik w uchu zaczyna mi truc, ze moze to nie dobry koktajl jest.
za wczesnie jeszcze i nie mnie jest to oceniac. nie jestem lekarzem.

smacznego :)


no i mam za maly dozownik...









Tajemnica
Link 04.05.2008 :: 08:33 Komentuj (8)

Wiem, ze jakas straszna masa ludzi wie o tym ze mam plusa. nie poradze na to. to co moglam zyskac, ze akurat to srodowisko za ktorym nie przepadalam przestraszylo sie na tyle, ze trzyma sie ode mnie z daleka. i oby jak najdluzej.

rodzina, zwlaszcza ta najblizsza - nie chce zeby wiedziali. zaczeliby sie obwiniac, ze czegos nie dopilnowali, zamartwiac przy kazdym moim katarze, w rezultacie boje sie ze rodzice nie mowiliby mi o tym ze im(np ze wzgledu na wiek) cos doskwiera itd.

Na poczatku mnie korcilo, zeby pozalic sie jaka jestem biedna. Bardzo sie ciesze ze wytrzymalam. Po pierwsze wcale nie jestem biedna - nic mi sie nie dzieje, po drugie pozwolilam ewolucji dojsc do glosu. Teraz Mama ma we mnie oparcie kiedy jest slaba.

I jeszcze jedno - mozliwe ze to tylko w naszej rodzinie - strasznie sie wszyscy przejmujemy choroba kogos bliskiego jemu samemu nie dajac niczego poznac.
Moj Wuj ma raka. 5 lat temu zaczynalismy sie z nim zegnac. potem przyszla faza 'jaki on dzielny', teraz jest chyba faza zdziwienia, ze to tak dlugo trwa. Wuj przez ten czas zyskal bardzo. nikt nie oburza sie na jego pomysly (np spacer rodzinny w warunkach co najmniej niesprzyjajacych), zyskal rozmowcow 'o wszystkim' itd itp. W tym roku na swieta byl naprawde w formie. a ciotka plakala po katach. a druga ciotka ciagle znajdywala jakies "to prawda ze ma mase energii, ale widzialas jak czesto przystaje?' itd itp

Nie chcialabym byc tak obgadywana przez rodzine
nie chcialabym, zeby ktokolwiek przeze mnie plakal po katach
nie chcialabym, zeby lata tego co mam we krwi zaslonila to kim jestem

Swiadomie powiedzialam kilku zaufanym osobom. i jedna refleksja - troche mi ulzylo (taki wentyl), ale...
"Zdrowy nigdy nie zrozumie chorego". Doszlo do tego ze kiedy moj przyjaciel cos mowi o mojej CHOROBIE mnie krew zalewa, ze przeciez przez tak dlugi czas mogl sie nauczyc ze HIV nie jest choroba...









Prawo
Link 05.05.2008 :: 11:30 Komentuj (0)

161 artykuł polskiego kodeksu karnego mowi:

§ 1. Kto, wiedząc, że jest zarażony wirusem HIV, naraża bezpośrednio inną osobę na takie zarażenie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Kto, wiedząc, że jest dotknięty chorobą weneryczną lub zakaźną, ciężką chorobą nieuleczalną lub realnie zagrażającą życiu, naraża bezpośrednio inną osobę na zarażenie taką chorobą, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 3. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego.

z tego wynika, ze polskie prawo nalozylo na mnie obowiazek informowania ew. partnera seksualnego.

nasuwajace sie pytanie - czy powinnam informowac dentystow i innych lekarzy?

otoz u dentysty nie powinnam w ogole miec takich dylematow, poniewaz dentysci powinni uzywac sterylnego sprzetu, rekawiczek itp itd. W zasadzie to ja powinnam sie bac, ze moge u nich cos podlapac, bo wirus np zoltaczki jest o wiele ciezej wybic i o wiele latwiej sie przenosi.

teoria teorią a praktyka praktyką.
zaczelo sie od tego ze kiedy bylam szczera - wylatywalam z kilkunastu foteli dentystycznych z hukiem (zaloze sie ze w jednym z nich zamowili potem ekstra dezynsekcje, sterylizacje a moze i deratyzacje). kiedy bol zeba przyparl mnie do muru - mowilam ze mam zoltaczke. jesli lekarze nie wygotowali potem narzedzi to juz nie moja wina. ja ich ostrzeglam przed czyms co gorzej sie unicestwia - (hiv ginie w 56 st celcjusza, a wirus zoltaczki musi sie gotowac kilka godzin w 100 st C.)
potem na szczescie znalazl sie normalny czlowiek, stomatolog na tyle swiadomy, zeby w swoim gabinecie przyjmowac pacjentow z plusem. drogi, nie powiem, ale przy okazji artysta znieczulen...
rozmawialam z nim kiedys dlaczego jest tak jak jest - powiedzial ze ludzie lubia sie bac nieznanego, w zwiazku z tym nie doksztalcaja sie, zeby dluzej zachowac ten stan... Ogolne, ale cos w tym jest....

stan swiadomosci naszej sluzby zdrowia ogolnie rzecz ujmujac nie nalezy do najlepszych. badania okresowe zdarzaja sie i mi i moim znajomym. Ci ktorzy wiedza, tez sa wyczuleni. Wiecie ze nie ma roku, zeby ktores z nas nie natknelo sie na jakas dyplomowana pielegniarke zabierajaca sie do pobierania krwi bez rekawiczek????
kiedys robilam awantury. teraz po prostu pytam.
kiedys jakas baba w odpowiedzi zapytala czy jestem w grupie ryzyka. spokojnie odpowiedzialam, ze z tego co widze, to ona jest i ja sie boje...
ciekawe czy juz sie nauczyla....

i jeszcze jedno. ja zostalam poczestowana hivem 'przy okazji', wiec nie chce, zeby komus sie cos takiego zdarzylo. pilnuje zeby nikt nie mial kontaktu z moja krwia, zeby sie nie zarazil. Ale to ja. a jesli naleze do wyjatkow? a jesli koles obok tez jest pozytywem i o tym swiadomie nie mowi? albo co gorsze - nie wie o tym ze jest tym pozytywem???

Ludzie, pilnujcie sie! sprawdzajcie lekarzy i pielegniarki!
ostatecznie jesli nie hiva mozecie podlapac cos znacznie mniej komfortowego (zoltaczka prowadzi do marskosci watroby i smierci w bolach. chyba jednak HIV jest milszy)









Wiedza
Link 06.05.2008 :: 09:18 Komentuj (2)

Jest u nas w prawie taki dokument zwany Karta Pacjenta. Zapewnia on m.in prawo do tajemnicy i prawo do godności.
mam taka mysl, ze jest to tylko na papierze. Polacy uwielbiaja wymieniac sie w absolutnym zaufaniu nowinkami na temat czyichs schorzen. Im ciekawszy przypadek tym wiecej ludzie o tym gadaja - jakos malo pasjonujacym jest temat grypy, anginy, kataru. Zaczyna sie krecic kiedy na wokande wkracza cos terminalnego - SM, rak, hiv itp itd...

Jedna kolezanka ktorej powiedzialam o sobie powiedziala mi wprost - 'wiesz, powiedzialam mezowi i mamie i bratu, bo nie moglam sama tego przetrawic'. Idac dalej tym tropem - rozumiem ze wiadomosc rozprzestrzenia sie w postepie geometrycznym i cala Polska juz wie, ze istnieje taka zalosna babka, ktora ma hiva.
Teoretycznie mozna by bylo takich scigac. Ale jak mialabym wymagac od kogos zeby szanowal czyjas tajemnice?
poprosilam tylko zeby rozpuscila wici, ze moja rodzina ma nie wiedziec i kontakt sie urwal.

Tu dotykamy nastepnego tematu - WIEDZA na temat drog przenoszenia sie HIV.
Jak to jest wsrod ludzi u ktorych ta wiedza powinna byc na przyzwoitym poziomie - opisalam z grubsza wczoraj. Z ta wiedza w naszym spoleczenstwie jest znacznie gorzej. Co z tego, ze podsunelam w/w kolezance manual, w ktorym dokladnie jest wyjasnione jak mozna a jak nie mozna sie zarazic hiv. Rece mi opadly, kiedy uslyszalam (od osoby wybitnie inteligentnej, 2 kierunki studiow), że moze ci ktorzy pisali ten artykul nie wiedzieli wszystkiego i tak na prawde bedzie dobrze, jesli bedziemy sie spotykac nie u niej w domu, tylko gdzies na zewnatrz.
Musze ja zrozumiec. Trojka dzieci robi swoje. Ale jesli my jako spoleczenstwo bedziemy sie blokowali ze strachu przed wiedza w jaki sposob mozna a w jaki sposob, nie da rady sie zarazic - tacy jak ja nigdy nie wyjda z getta.

a wiec zacytuje pewien fragment WIEDZY n/t HIV:

Jak dochodzi do zakażenia wirusem HIV?
Do zakażenia może dojść tylko wtedy, gdy występują jednocześnie trzy czynniki:
- odpowiednia ilość wirusów
Do zakażenia potrzeba wiele wirusów. Pojedyncze nie są groźne. Wystarczająca do zakażenia porcja wirusów występuje tylko we krwi osoby zakażonej, nasieniu, wydzielinie kobiecych narządów płciowych i mleku kobiety.

- odpowiednia jakość wirusów
Do zakażenia potrzeba aktywnych "zjadliwych" wirusów. Poza organizmem człowieka wirusy HIV szybko tracą aktywność w wyniku wysychania na powietrzu, ogrzewania, działania mydła, środków do mycia i prania oraz chemicznych środków dezynfekujących.

- odpowiedni sposób wniknięcia wirusów do organizmu
Do zakażenia dochodzi poprzez stosunek płciowy oraz wtedy, gdy wirusy wnikną prosto do krwi.

Kiedy nic mi nie grozi?
Bezpieczne są kontakty z osobą zakażoną w życiu codziennym:
dotykanie jej, przytulanie, pieszczoty i pocałunki, używanie tych samych naczyń stołowych i sztućców, korzystanie ze wspólnej wanny, muszli i deski sedesowej, wspólne używanie bielizny pościelowej, jedzenie potraw przez nią przygotowanych, przebywanie w pobliżu, gdy kaszle lub kicha, wspólne mieszkanie i wspólna praca, bez ryzyka można korzystać z basenów i kąpielisk, telefonów publicznych, restauracji, środków komunikacji, hoteli.
Żadne zwierzęta, ani domowe ani dzikie, nie przenoszą zakażenia HIV od osoby zakażonej na zdrową. Komary i inne owady nie przenoszą wirusa HIV. W laboratoriach naukowych udowodniono, że HIV nie namnaża się w ciele komara, a sposób, w jaki komary wysysają krew uniemożliwia zakażenie.
Bezpieczne jest oddawanie krwi w stacjach krwiodawstwa, ponieważ od lat używa się tam sprzętu jednorazowego użytku bezpieczne są zabiegi medyczne wykonywane sprzętem jednorazowego użytku lub wyjałowionym

Kiedy mogę się zakazić HIV?
Najczęściej zakażenie zdarza się podczas:
- stosunków płciowych
- wspólnego używania igieł i strzykawek do narkotyków lub wstrzyknięcia narkotyku zabrudzonego krwią.
Możliwe jest też zakażenie w wyniku:
skaleczenia przedmiotami, na których może znajdować się świeża krew:
żyletki i maszynki do golenia, przybory do tatuażu lub przekłuwania uszu, szczoteczki do zębów, niewyjałowiony sprzęt medyczny, części samochodu rozbitego w wypadku, transfuzji krwi (aczkolwiek ryzyko jest minimalne od 1987 roku, od kiedy w Polsce bada się krew od dawców)
poza tym można urodzić się z zakażeniem, ponieważ zakażona matka może przekazać wirusy swojemu dziecku w czasie ciąży lub porodu (aczkolwiek ryzyko dla dziecka zmniejsza się, jeżeli kobieta żyjąca z HIV podda się odpowiedniemu leczeniu w czasie ciąży)









Kilka historii
Link 07.05.2008 :: 11:27 Komentuj (4)

Pierwsza:
super dobrane malzenstwo. kilkunasto letni staz przed sakramentem. wspolne zycie, plany, praca. Nagle jemu cos odbilo i skoczyl w bok. Ona o tym nie wiedziala. po szesciu latach zupelnie przypadkiem w badaniach wyszedl im plus

Drugi:
Wysoko wykwalifikowany pracownik. dwa kierunki studiow. wykladowca w szkole wyzszej. krotki, ale goracy romans. po latach, przy staraniu sie o wize Australii dowiedzial sie ze ma plusa

Trzecia:
Malzenstwo. on nagle zaczal strasznie chorowac. kiedy po dobrych kilku miesiacach zrobili mu badania, bylo juz za pozno. umarl. Ona zostala z plusem przyniesionym przez niego z lat przedmalzenskich

Czwarty:
trzy osobowa rodzina. dziecko strasznie choruje. w koncu ktos skierowal je na badania wszystkiego. wyszedl plus. u rodziny tez. nikt nie moze dojsc do tego w jaki sposob, kiedy i przez kogo

takich historii jest cala masa. wystarczy zorientowac sie ile w Polsce jest ludzi zyjacych z HIV. Wg raportu Krajowego Centrum d/s Aids, w koncu 2007 roku w Polsce zarejestrowanych bylo 11 259 osob z Hiv, z czego 57% to osoby ponizej 29 roku zycia.
Szacuje sie jednak, ze ludzi z HIV jest ok 25 - 35 tysiecy...(tyle ze nie wszyscy sa tego swiadomi)

ile przypadkow tyle historii...








dzis
Link 08.05.2008 :: 09:29 Komentuj (4)

dzis ide do lekarza po kolejna dawke lekow. dostane zapas na caly maj.
musze jej powiedziec o wszystkich skutkach ubocznych, o tym swedzeniu, o oslabieniu, o klopotach brzusznych itd., ale musze to powiedziec tak, zeby zabrzmialo ze jeszcze wytrzymam....
z tym, ze chcialabym sie dowiedziec jak dlugo jeszcze mam to wytrzymac.... byloby latwiej.

juz kiedys odpowiadajac H. w komentarzach, pisalam, ze lekow powstrzymujacych namnarzanie sie wirusa w organizmie jest bardzo ograniczona ilosc (chyba 21). bierze sie je w zestawach po trzy. kiedy raz sie odrzuci zestaw - nie mozna do niego wrocic, bo wirus juz zna ten lek i potrafi obejsc stwarzane przez niego zabezpieczenia. kazdy odstawiony lek, to mniej kombinacji na przyszlosc.

cdn...





dzis II
Link 08.05.2008 :: 17:07 Komentuj (16)

mam zapasik do konca maja.


Oglaszam nowa swiecka tradycje: za kazdym razem, kiedy bede przynosic do domu nowy zapasik, bede tez kupowac sobie kwiaty. minimum 10 sztuk.
dzis tulipany.

przy okazji odkrylam, ze to nie tylko ja mam jakas dziwna manie zacierania sladow. U mnie przejawia sie to tym, ze zamiast wyrzucic opakowania do smieci - niose je na drugi koniec miasta i zostawiam w kuble na smieci w Przychodni. Dzis kubel byl wypelniony po brzegi... pustymi opakowaniami po lekach dla hivkow.
czyli nie tylko ja sie kryje...

Lekarka powiedziala ze musze odessac sobie w najblizszym czasie krew, zrobia z tego jakas straszna ilosc badan i w ciagu dwoch tygodni powinna zapasc decyzja 'co dalej'.
Mowilam, ze jeszcze wytrzymuje, ale Lekarka powiedziala stanowczo ze to wszystko znaczy ze 'cos sie dzieje', a jak 'cos sie dzieje' to nie dobrze...









test
Link 09.05.2008 :: 07:52 Komentuj (9)

wczorajsza wizyta w przychodni podsunela mi kilka tematow do wpisow.

Kiedy zaczelam tam chodzic w 1993 roku w poczekalni byla masa cpunow, metadontowcow i ja. bardzo rzadko pojawiał się tam ktoś inny. nie czulam sie tam komfortowo, nie lubilam tam chodzic.

wczoraj bylo dwoch metadontowcow, a poczekalnia byla pelna calego przekroju spoleczenstwa:

byl dziadek z laska, ktory lubilby sobie pogadac w kolejce.
byla panna ultrablond z tipsami w panterce
byl bialy kolnierzyk z laptopem
byla zmeczona zyciem matka trojga piegowatych urwisow
byl sportowiec z ksiazka
byla babka w koncowym etapie ciazy
byla cicha urzedniczka sredniego szczebla w bialej marynarce
byla panna z H&M w okularach przeciwslonecznych zamiast opaski
byl znudzony zyciem przyciagajacy spojrzenia tajemniczy blondyn
bylo jeszcze kilku ludzi, ale siedzieli za rogiem, wiec juz ich nie moglam nazwac...

Jesli bysmy nie siedzieli w poczekalni, tylko jechali tramwajem nie przyszloby mi do glowy ze mozemy czekac na tego samego lekarza...

Polaczyl nas test, a raczej jego pozytywny wynik...

Lepiej jest zyc ze swiadomoscia niz nieswiadomie rozsiewac wyroki...









getto
Link 10.05.2008 :: 09:39 Komentuj (6)

wczorajsza wypowiedz I. w komentarzach liznela jeszcze jeden temat zwiazany z wczorajszym wpisem
- dlaczego tacy jak ja, seropozytywni, siedza w ukryciu, w gettcie stworzonym przez samych siebie...

sadze ze tych, ktorzy tak jak ja nie chca martwic rodziny jest malo. najistotniejszym powodem - jest strach przed spolecznym napietnowaniem, upokorzeniem, utrudnieniem zycia itd.
jest to strach przed tym, ze przestanie sie w nas doceniac czy wrecz widziec nas samych, to kim jestesmy, jak myslimy, postrzegajac w nas tylko groznego, nieznanego wirusa.

i tak idac tropem publicznych napietnowan, gdybysmy wszyscy glosno mowili ze mamy HIV, albo gdyby hiv barwil nam skore na zielono - wczorajsza kolejka moglaby wygladac tak:

- byl dziadek z laska, ktory zaslabl na ulicy i tam o malo co nie umarl, bo nikt mu nie udzielil pomocy.
- byla panna ultrablond z tipsami w panterce, ktorej fryzjerka nie chciala wpuscic na fotel, a manikiurzystka wezwala policje, zeby ja wyrzucic z zakladu
- byl bialy kolnierzyk z laptopem, ktory stracil prace, bo mial za duzo kontaktow z Klientami, a Firma nie chce sie narazac na nieprzyjemnosci
- byla zmeczona zyciem matka trojga piegowatych urwisow, ktorych nie mogla umiescic w zadnym przedszkolu, mimo ze sa zdrowi
- byl sportowiec z ksiazka, ktoremu trener zakazal wejscia na basen, mimo swietnej formy i wynikow
- byla babka w koncowym etapie ciazy, ktorej ginekolozka radzila kiedys sterylizacje
- byla cicha urzedniczka sredniego szczebla w bialej marynarce, ktorej szef na jej przypadku robi spory PR 'milosiernego, ktory nawet hivow podnosi z ulicy'
- byla panna z H&M w okularach przeciwslonecznych zamiast opaski, z ktora na imprezach nikt nie tanczy, a jesli juz to potem slyszy pochwaly dla tego kogos, ze tak milo zrobil, ze z nia zatanczyl. kazdy kto z nia rozmawia nie umie na nia patrzec bez litosci w oczach, czesto slyszy za plecami 'nie bierz tej salatki, ona ja brala'...
- byl znudzony zyciem przyciagajacy spojrzenia tajemniczy blondyn, ktory nie moze znalezc biura podrozy z ktorym by pojechal nad cieple moze, bo wszystkie mu odmawiaja

takie historie wydazyly sie naprawde. niektore mi bezposrednio, niektore moim znajomym z Przychodni...

mamy XXI wiek, lecz zamykamy sie we wlasnym getcie, zeby nie narazic sie na upokorzenie. nie jest to idealny scenariusz zycia... ale dobrowolny. Cieszymy sie z niego.

tylko... czy zauwazymy, kiedy cos w Swiecie sie zmieni na tyle, zebysmy mogli to getto porzucic?

dobrego weekendu :))))









niedziela
Link 11.05.2008 :: 09:15 Komentuj (6)


Pamietaj aby dzien swiety swiecic :)))

Sio sprzed komputera!!!
do parku, na slonce, do rodziny !!! wylacz dzis to pudlo :))))








prawdy i mity
Link 12.05.2008 :: 10:12 Komentuj (3)

dzis sprowokowana sobotnimi komentarzami sprobuje porozprawiac sie z prawdami i mitami na temat przenoszenia sie HIV...
jesli bedziecie mieli watpliwosci - pytajcie lub poszukajcie fachowej wiedzy :)

czyli po kolei - glowne prawdy wiedzy:

1. HIV przebywa wylacznie we krwi, wydzielinie pochwy, mleku i nasieniu.

2. zakazic mozna sie tylko wtedy, kiedy material zakazny (pkt1) wniknie do krwioobiegu. do zakazenia potrzeba odpowiedniej ilosci i jakosci (zywotnosci) wirusow.

3. HIV nie przenosi się przez lzy, wodę, pot ani ślinę (chyba, że jest w niej krew!!!).

4. pocalunki (tzw glebokie) sa bezpieczne. do zarazenia sie slina trzeba by bylo wypic jej 0,5 litra. oczywiscie ryzyko rosnie w przypadku ran na wargach u obu calujacych sie osob.

5. nie mozna sie zakazic przez podanie dotyk, pocalunek przyjacielski (w czolko, policzek, reke itd), korzystanie ze wspolnych naczyn, sztuccow, lazienki itd

6. ukaszenie KOMARA i innego robala nie jest grozne poniewaz:
- naukowcy w laboratoriach udowodnili, ze wirus nie namnaza sie w organizmie ('zoladku') robali. czyli jesli rozkwasisz sobie na kolanie opitego wampira - krew juz prawdopodobnie nie ma wirusa.
- komar wbijajac nam swoj ryj w cialo wpuszcza 'jad' tj to co swedzi, a potem spokojnie czeka az nasza krew pod cisnieniem pcha mu sie prosto w gardlo. On sobie tylko lyka, a wiec nie jest mozliwe, ze tak jak w przypadku strzykawek przeniosl nanoczasteczke zakazonej krwi z nosiciela na osobe zdrowa
- na zdrowy chlopski rozum - gdyby komary przenosily HIV - ilosc zakazonych bylaby sporo wyzsza

7. HIV bada sie od ponad 20 lat i przez ten czas nie pojawily sie informacje o nowych drogach zakazenia

8. jedynym pewnym zabezpieczeniem przed wirusem jest absolutna wiernosc (poparta wczesniejszymi testami) ;).

9. stosowanie prezerwatywy obniza ryzyko zakazenia sie HIV, ale nie daje 100% pewnosci.

10. przy licznych kontaktach seksualnych kochanie sie bez gumki jest najzwyczajniej w swiecie glupota.

11. bardzo czesto ludzie nie wiedza o tym, ze sa nosicielami HIV.

12. z hiv mozna zyc bardzo dlugo bez najmniejszych objawow (ja zyje juz prawie 17 lat) ani symptomow chorobowych. Hiv prowadzi do AIDS. na aids sie umiera.

13. HIV ginie w temperaturze 56 st C, w wodzie, detergentach i srodkach chemicznych

14. nalezy przestrzegac podstaw higieny i nie uzywac pokatnie cudzych szczoteczek do zebow, maszynek do golenia, bo osoba, ktorej maszynka chcesz sobie ogolic bikini moze byc nieswiadomym nosicielem, albo (co gorsze) mozesz ty ją zarazic...

15. udzielajac pierwszej pomocy zakrwawionej ofierze wypadku, jesli masz widoczne rany, poszukaj rekawiczek lub przynajmniej torebek foliowych. Pamietaj, ze krotkotrwaly kontakt zakazonej krwi z nie uszkodzona skora nie stanowi ryzyka zakazenia.

16. istnieja liczne dlugoletnie zwiazki osob +/-. sa to pelne, zdrowe rodziny z jedna seropozytywna osoba ...

17. w zwiazkach +/+ nalezy zachowac wszystkie srodki ostroznosci, zeby nie 'powymieniac sie' wirusami, co doprowadziloby do kolejnych mutacji wirusa i przeszkodziloby w leczeniu

18. zarowno zwiazki +/-, jak i +/+ moga miec zdrowe potomstwo








pobudka
Link 13.05.2008 :: 08:13 Komentuj (5)

inna rzecz, ktora sie ostatnio we mnie zmienila to absolutna niechec do wczesniejszego wstawania.
wiem ze oslabienie jest zwiazane z iloscia cd4/ml krwi
(zdrowy czlowiek ma zwykle ok 800-600 jednostek. ja startowalam z bardzo wysokiego pulapu, skoro w '96 mialam ponad 1500. teraz mam ponizej 200, wiec sie slaniam na sama mysl o podbiegnieciu do autobusu)
ale na co moge zwalic to ze nie jestem w stanie sie obudzic na czas???

musze odessac sobie krew. czyli musze trafic do przychodni przed praca, a wiec z domu powinnam wyjsc ok 7.30.
dzis przespalam dwa budziki.
jutro chyba zamowie budzenie....









dzis
Link 14.05.2008 :: 07:05 Komentuj (3)

udalo sie.








dentysci... tez ludzie?
Link 15.05.2008 :: 15:42 Komentuj (3)

natknelam sie dzis na artykul o dentystach vs hiv.
dotyka tematu, ktory juz kiedys poruszylam, ale dla pewnosci powtorze:

Nie mam zadnego obowiazku informowac kogokolwiek, a juz tym bardziej wyedukowanego lekarza, ze mam hiv.
Stomatolog jak i kazdy inny lekarz ma obowiazek przestrzegac higieny, sterylizowac sprzet itd.

to ja jako osoba z mniejsza niz zdrowy czlowiek odpornoscia mam prawo sie bac ze cos u takiego dentysty podlapie.

i tak strasznie bym chciala zeby to nie bylo myslenie utopijne....

+++
boje sie tego ze nic sie nie zmieni - tj wciaz mowiac ze mamy plusa wylecimy z fotela, wiec zeby uniknac upokorzenia bedziemy siedziec cicho i tak na prawde wciaz idac do lekarza nie bedziemy mieli pewnosci ze u niego nie podlapiemy np zoltaczki tylko dlatego ze mu sie nie chcialo odpowiednio wysterylizowac narzedzi....
ale moze czarno widze?








apteczka
Link 16.05.2008 :: 08:42 Komentuj (3)

nie bedzie mnie przez weekend. jade do rodziny na wies.

kiedy kupilam sobie auto - dla pewnosci w schowku na rekawiczki wozilam rekawiczki jednorazowe.
Mialam taki pomysl, ze w razie wypadku powiem ratujacemu mnie ochotnikowi zeby najpierw je zalozyl a dopiero potem udzielal mi pomocy.
(w dziecinstwie czytalam duzo romansow. to rzutuje na rozwoj czlowieka)

po pol roku rekawiczki sparcialy, a ja jakos jezdze niekolizyjnie...
dzis zastanowilam sie nad tym. nie wsadzilam nowych nawet do apteczki.
czyli moja apteczka samochodowa nie rozni sie niczym od wszystkich innych apteczek samochodowych...


dobrego weekendu :)








juz
Link 19.05.2008 :: 20:37 Komentuj (0)

wrocilam.
jestem skonana. mialam taki pomysl ze niczego po sobie nie dam poznac. i chyba mi sie udalo skutecznie wszystko zwalic na wykanczajaca, stresujaca i pozerajaca energie prace ;) mam nadzieje ze takie klamstwo to nie klamstwo.

bardzo sie balam ze ktos zauwazy jak rano znikam w pokoju ze szklanka wody do popicia prochow. strach ma wielkie oczy. nie zauwazyliby gdybym wnosila tam slonia, a co dopiero szklanke wody...

jak niewiele potrzeba jest czlowiekowi do szczescia - weekend w rodzinnym gronie w swoim miejscu. Wrocilam do jakiegos innego swiata. zimniejszego. pelnego dziwnych problemow








praca
Link 21.05.2008 :: 18:44 Komentuj (4)

mialam rozmowe-wywiad z GW.
w trakcie rozmowy wyartykuowalam haslo, ze moge wszystko poza...
no wlasnie:
nie moge byc dawca krwi i narzadow... ale poza tym moge byc matka, zona, kochanka, a z profesji - pania w sklepie, nauczycielka, lekarzem, sedzia, kelnerka, kucharzem itp itd

i teraz pytanie - na ile otwarta i szczera moglabym byc?

czytalam kiedys takie haslo: jesli ktoregos dnia wszyscy nosiciele hiv i homoseksualisci zmienili kolor skory na zielono - wielu by sie zdziwilo.
a wiec - jesli bylabym zielonoskorym kierowca autobusu - niestety podejzewam, ze w moim autobusie byloby zawsze duzo wolnych miejsc, w moim zakladzie fryzjerskim byly by pustki, jeslibym pracowala w osrodku zdrowia - opustoszalby itp itd. ludzie bojac sie nieznanego unikaliby mnie...

z jednej strony rozumiem - tylko dlatego ze jestem nosicielka, nie boje sie hiva.
ale czasami po prostu chce mi sie wyc - ludzie wypieraja hiv ze swiadomosci zabierajac sie do tego od zlej strony - od uniku. a mamy takie czasy, ze jedyna ochrone stanowi wzrost swiadomosci.

nie mam zludzen, wiec nie jestem lekarzem ale pracownikiem umyslowym. nie wyrozniam sie w pracy, Urzad Skarbowy mnie chyba lubi, bo place wysokie podatki, ale czesto zastanawiam sie czy moje kolezanki z pracy, gdyby wiedzialy, nie zakazalyby mi uzywania wspolnej toalety, kuchni itd... tak na wszelki wypadek...





stereotypy
Link 22.05.2008 :: 09:45 Komentuj (3)

- HIV to kara za grzechy

racja - i swoje i cudze...
ale z drugiej strony nasze zycie na ziemi jest kara za grzechy prarodzicow, prawda? to nie jest powod, zeby nie 'czynic sobie ziemi poddanej', zeby otwarcie zyc. do tego trzeba odwagi...
Grzesznikow sie potepia. zwlaszcza anonimowych grzesznikow. co innego jesli grzesznikiem jest ktos znany i lubiany.
tak jak pisalam we ...wczorajszych komentarzach polski hiv nie ma twarzy. Jacek Poniedzialek i Kuba Janiszewski uzyczyli swoich znanych twarzy teczowej rewolucji. Hiv wciaz czeka.

- HIV dotyka tylko narkomanow, gejow i grzesznikow

narkomani - na poczatku, w latach 80tych faktycznie tak bylo, ale teraz proporcje sie odwrocily. po czesci dlatego ze mniej ludzi 'strzela sobie w kanal', sa latwiejsze sposoby na zmiane swiadomosci, wiec ta grupa powoli ale konsekwentnie przestaje byc grupa wiodaca prym w 'posiadaniu' hiva.

Geje - niestety rzeczywiscie bardzo czesto zachowuja sie ryzykownie. sama znam kilku gejow. zupelnie nie rozumiem ich tlumaczenia (w trzech przypadkach identyczne!) ze owszem, kiedys stracili kontrole, potem ich cos bolalo i mysla ze podlapali hiv, ale nie pojda na test bo sie boja: a. wyniku; b. tego ze spotkaja kogos znajomego i niezaleznie od wyniku rozniesie sie ze ma tego hiva; c. ze nie umialby zyc z pewnoscia ze ma hiv, wiec woli dawac sobie jeszcze szanse i zyc bez testu...

Grzesznicy - bywalcy dyskotek, bzykajacy na imprezach kogo popadnie zachowuja sie ryzykownie. wciaz sa w uzyciu zachowania, ktore w 23 lata po ogloszeniu w Polsce epidemii hiv, mogly by juz wyjsc z uzycia...
mowie o unikaniu zabezpieczen - konkretnie gumy.
chlopcy, ktorzy wstydza sie nakladac gume przed, wola sie bac po,
dziewczyny, ktore ze strachu przed odrzuceniem nie wymagaja kondoma od faceta, ktorego ledwo znaja itd.
mysle ze 'cnotliwe' zycie jakkolwiek trudne moze uchronic przed hiv. z drugiej strony podejzewam ze malo jest par idacych do oltarza w dziewiczym stanie.
nie wyobrazam sobie sytuacji, kiedy w ramach praktyk przedmalzenskich para idzie na test na hiv... a co wiecej - jesli jednemu z nich wyszedlby plus - ze slub sie odbedzie w terminie...
ale tez - znam sporo szczesliwych par +/-, co potwierdza teorie, ze nie caly swiat kreci sie wokol HIV, i niezaleznie od statusu serologicznego mozna czynic sobie ziemie poddana :)






wiesci z frontu
Link 24.05.2008 :: 11:43 Komentuj (3)

wczoraj bylam w Przychodni.
odstawia mi Truvade. w zamian dostane cos innego.
z jednej strony ciesze sie ze mi w koncu przejdzie ta swedziawka i wysypki i bede mogla wszystko jesc i pic... teraz wieczory bywaja straszne - wyskakuja mi coraz wieksze swedzace plamy z malymi krosteczkami. rano ich nie ma. Pani Dr mowi ze to wyskakuje wtedy, kiedy lek najbardziej sie wchlania - czyli w jakies 12 godzin po polknieciu. myslalam zawsze ze szybciej przemieniam te materie...

z drugiej strony nadchodzi era nowych skutkow ubocznych...

z trzeciej strony skoro lekow jest mniej niz 30 i bierze sie je w zestawach po 3, to na wstepie odrzucajac jeden z nich zmniejszam sobie ilosc kombinacji na przyszlosc...
nie wiem co prawda, czy odrzucam ten lek w ogole czy tylko w tej kombinacji, ale odrzucam. Pani Dr powiedziala, ze bedzie mozna rozpatrywac wlaczenie tego leku w zupelnie innych warunkach. Czytaj - jak kompletnie zmienie sklad chemiczny...






maj
Link 25.05.2008 :: 09:39 Komentuj (1)



miłej niedzieli :)





duzy format na dzien Matki
Link 26.05.2008 :: 09:43 Komentuj (2)

w duzym formacie jest wywiad ze mna.
fajny rysunek - nie wiedzialabym ze to o mnie gdybym nie wiedziala
dopisano kilka rzeczy w celach instruktazowych - bardzo dobrze
tylko linka jakos nie moge znalezc...
:)





po burzy
Link 27.05.2008 :: 08:40 Komentuj (11)

w zwiazku z wczorajszym artykulem dostalam:
- gratulacje od mojej Pani Dr, ze jest to artykul 'ku normalnosci', 'ku oswojeniu tematu'
- straszny ochrzan od mojej przyjaciolki, ktora slowa 'idiotka' uzywala jako komplementu

w zwiazku z tym zmienilam sie w klebek nerwow. nie moglam spac w nocy.
juz jestem spokojniejsza, pomyslalam sobie ze nie zaluje ze ten artykul poszedl, Autorka tekstu zadbala, zeby Mama nie miala szans natknac sie na to w internecie, wiec tak na prawde nie wiem czemu sie denerwuje... reszta jest przemyslana. nie wiem czy dobrze, ale przemyslana.


rys. Rafal Szczepaniak





zęby życia...
Link 28.05.2008 :: 10:26 Komentuj (0)

wczoraj zadzwonila do mnie Przyjaciolka przepraszajac za ochrzan, za to podsuwajac mi temat do wpisu. Powiedziala miedzy innymi ze dzieki temu artykulowi ludzie zobacza HIV nie jako wyrok smierci, tylko wyrok zycia. pelnego zycia.

moze cos w tym jest?
na poczatku mialam takie mysli, zeby sobie wybrac cmentarz, rodzaj pochowku, zupelnie powaznie myslalam czy wole byc zlozona w trumnie czy urnie...

przeszlo mi. dzieki zebom.
myslalam sobie, ze skoro zaraz umre, lepiej nie tracic kasy na dentyste. ale mnie dopadlo. zapalenie okostnej, trzy zeby trzonowe do umartwienia, pozniej jeden do wyrwania. i to wszystko na wakacjach.
wtedy miedzy jedna wizyta a druga zrewidowalam swoje podejscie do smierci.

czekanie na nia na cmentarzu moze i jest ekonomiczne, ale na pewno nie pozwala cieszyc sie tym co jeszcze mam - zyciem





lekarze
Link 29.05.2008 :: 09:33 Komentuj (3)

mamy ciekawa sytuacje, kiedy najwieksza wiedze o Hiv/aids oprocz malej grupy wyspecjalizowanej sluzby medycznej (lekarze 'zakazni' - kilkanascie osob na miasto) maja sami zakazeni.
czy w przypadku innych chorob tez tak jest? moze tak, a po prostu jestem przeczulona?

wczoraj rozmawialam z kolega (+) z Krakowa - laryngolog go wyrzucil z gabinetu....
powod - jak zawsze bardzo istotny, STRACH.

ten pan laryngolog byl po 50tce, moze to dlatego? moze mlodszy juz by mi kumpla nie wyrzucil?
od czasu kiedy wiem o moim plusie zdazyly sie wyedukowac co najmniej cztery pokolenia medykow. czy do starego programu z wiedza o szkielecie, sekcja zwlok nie doszedl im tam obowiazkowy punkt edukacji: wiedza o HIV/AIDS???
tego niestety nie wiem, jakos moi znajomi nie studiuja/nie studiowali medycyny...







fobicy
Link 30.05.2008 :: 10:46 Komentuj (3)

Wczoraj spotkalam sie z Hivofobikiem.
Chlopak ma na sumieniu conajmniej kilka ryzykownych zachowan. powinien byl pojsc sie przebadac juz 3 lata temu. zamiast tego zyje... i rozwija swoja fobie. znajduje tysiace powodow, zeby nie pojsc na test. znajduje tysiace powodow zeby wiedziec ze nie bedzie w stanie testu odebrac. wpatruje sie w siebie i szuka najmniejszych objawow zakazenia (!). co ciekawe nie szuka kily czy czegos w tym rodzaju, tylko hiva.
zal mi go. on naprawde tak czuje.

mysle ze hivofobia jest schorzeniem umyslowym. fora dla plusow sa pelne ich wynurzen.
na poczatku oburzalam sie. jak taki ktos, kto nawet nie wie czy ma hiva czy nie, moze pisac na forum dla zakazonych, czyli ludzi z plusem zdanie typu 'jak bedzie plus strzele sobie w leb', 'ratunku, nie chce wiedziec ze umieram', 'dramat, nie wiem co robic, boje sie testu' itp itd...
uwazalam to za nie liczenie sie z innymi, tymi ktorych problem dotyczy. kompletny brak wyczucia i wspolczucia.

potem zaczelam wnikliwie czytac ich wypociny i odkrylam ze oni sa szczerzy. oni naprawde widza najmniejsze uszczerbki na zdrowiu, rzeczywiscie wszystko im sie kojarzy z jednym - z zakazeniem. przy okazji - lubia sie bac. lubia siedziec w tym strachu, w tej niepewnosci. Test niestety oznacza wyjscie z tej fobii, wiec szukaja powodow zeby na test nie isc.

wszystko swietnie, ale na pieciu hivofobikow ktorych znam, zaden z nich nie zachowuje sie tak jakby wiedzial ze hiv istnieje. pochlonieci wlasnym egocentryzmem - bzykaja sie bez zabezpieczenia, przez co stwarzaja powazne zagrozenie dla mniej swiadomych lub naiwnych rzesz partnerow seksualnych...


---
edit 10/06 - w komentarzach mila H wywolala burze na ten temat. chcecie, to poczytajcie. tlumacze tam kogo uwazam za fobika a kogo za biedaka :)





po spotkaniu I - struktura wirusa HIV
Link 01.06.2008 :: 21:48 Komentuj (4)

w sobote bylo spotkanie grupy wsparcia plusiakow.
zwykle jest czesc medyczna - prowadzona przez Pania Dr i czesc psychologiczna - prowadzona przez Dr Psychoterapeute.
Tym razem Psycho nawalilo i nie przyjechalo, ale to co mowila Pani Dr bylo ciekawe, mimo ze niektore rzeczy juz wiem powtorze wszystko. moze komus do czegos sie przyda, a ja zobacze czy wszystko zapamietalam logicznie.
za duzo tego na jeden wpis, wiec tematami:

1. struktura wirusa i jego leczenie tzw ARV (czyli takim jakie ja mam)

Wirus to takie cos, co do zycia potrzebuje zywej komorki. Hiv potrzebuje komorki bialych krwinek - limfocytow T.
wnika do niej za pomoca receptorow (takich chwytakow) CD4. jak juz wniknie, modyfikuje RNA a przez to DNA komorek, ktore zmienia w fabryki swoich klonow.

jako ze podlacza sie w kazdym ciele do innego DNA i RNA - ten sam szczep wirusa w roznych cialach roznie moze wygladac (chodzi o te RNA). to sie nazywa 'mutacje wirusa'
kiedy zaczyna sie klonowac = namnazac, system immunologiczny = odpornosciowy stara sie go zwalczac.

przebieg choroby (nosicielstwa) wyglada tak, ze zaraz po zakazeniu - po ok 2-8 tyg. zaczyna sie choroba retrowirusowa, kiedy organizm probuje zwalczyc HIV. nie udaje mu sie, hiv sie namnarza (= rosnie wiremia) a odpornosc (mierzona w ilosci cd4/ml krwi) maleje. choroba ta trwa zwykle ok. 3 miesiecy. ma objawy przewleklej grypy, ale niczym nie da sie zbic goraczki, ktora zwykle nie spada przez te 3 miesiace ponizej 37,5 st.
potem nastepuje 'rownowaga', tj wiremia i cd4 osiagaja taki pulap, ze trzymaja sie w szachu.
i tak sobie czlowiek zyje przez kilka-kilkanascie lat (ja 16), az przy byle okazji, byle dluzszym oslabieniu wirus wychodzi z ukrycia i zaczyna sie namnazac o wiele szybciej niz dotychczas. CD4 oczywiscie wowczas maleje, no bo organizm sie broni.

zdrowy czlowiek ma zwykle odpornosc ok 500-1600 jednostek CD4/ml krwi. od 350 jednostek zaczyna sie bacznie obserwowac pacjenta, od 200 wlacza sie leczenie, 0=AIDS.

kiedys stosowano leki bijace w wirusa. szybko okazalo sie ze przy tylu - a przede wszystkim - ciaglych mutacjach jest to bezcelowe.
Na szczescie odkryto tzw Inhibitory Proteazy.
blokuja one bramki CD4, czyli nie pozwalaja wirusowi zaczac sie produkowac lub blokuja mozliwosci zmiany DNA komorek. Tu jest ciekawa animacja dla chetnych.

dzialanie tych lekow powinno byc w miare szybkie. to znaczy ze w ciagu ok. pol roku wiremia (czyli ilosc kopii wirusa w ml krwi) powinna widocznie spasc, czesto nawet ponizej 40 jednostek, co nazywa sie poziomem niewykrywalnosci (mile, bo w testach wychodzi '0' :)), a z kolei uklad odpornosciowy powinien sie stopniowo odbudowywac, co mozna zmierzyc rosnaca iloscia CD4. System immunologiczny odbudowuje sie wolno - kazda komorka zyje ok. 120 dni, wiec trzeba poczekac, zeby wszystko wrocilo do normy

Tymczasem wirus nie znika. mimo testow przy niewykrywalnej wiremii. chowa sie w wezlach chlonnych, w ukladzie limfatycznym, w tluszczu - w tzw rezerwuarach.
i czeka i kombinuje. z czasem udaje mu sie obejsc bariery tworzone przez leki. wowczas trzeba zmienic koktajl.

istnieje ok 30 lekow inhibitorow proteazy, stosuje sie je zwykle w kombinacji po 3. nigdy sie nie wraca do raz odrzuconego leku, na ktory wirus sie uodpornil.

naukowcy dzis obok wymyslania kolejnych inhibitorow mysla nad sposobem unicestwienia wirusa w rezerwuarach.

i jeszcze o mutacjach - jesli dwa plusiaki (On i Ona) powymieniaja sie wirusami (np bzykajac sie bez zabezpieczenia), spowoduja kompletnie rozne mutacje wirusa w swoich organizmach. jest to o tyle grozne, ze jezeli juz np Jego wirus jest odporny na ktores tam leki - automatycznie ta 'wiedza' przechodzi do Jej wirusa. tak ze plusiaki zyja tak, jakby ktores z nich nie mialo plusa.


cdn... :)





po spotkaniu II - HIV - ciaza - dziecko
Link 03.06.2008 :: 07:27 Komentuj (6)

kobieta seropozytywna moze urodzic:
- zdrowe dziecko,
- dziecko seropozytywne (z wirusem hiv we krwi)
- dziecko z przeciwcialami hiv (przeciwciala Matki zwalczajace w jej organizmie hiv)
dziecko z przeciwcialami potrafi w stosunkowo krotkim czasie je wybic

jako ze testy robi sie na obecnosc przeciwcial hiv (bo to kosztuje ok. 25 PLN) a nie na obecnosc wirusa hiv (bo to jest badanie duzo duzo drozsze) czasem mowi sie ze dziecko z przeciwcialami jest seropozytywne. a to wcale nie prawda.

seropozytywnej kobiecie, ktora jest w ciazy zwykle podaje sie leki ARV zeby zniwelowac poziom wiremii.

prawdopodobienstwo ze kobieta seropozytywna urodzi seropozytywne dziecko jest ok 40 %.
na lekach spada do 1 %.


tu bardzo prosze - dziewczyny, w czasie ciazy robcie sobie testy na hiv!
tak na wszelki wypadek. dla zdrowia dziecka.

TU jest lista osrodkow, gdzie testy mozna zrobic bezplatnie. Testy odplatnie (ok. 25PLN) mozna wykonac w wiekszosci punktow diagnostyczno-laboratoryjnych w Polsce.







pary mieszane
Link 04.06.2008 :: 08:35 Komentuj (0)

wczorajszy wpis uzupelnilam jeszcze w komentarzach odpowiadajac na pytania M. i H. o to jak latwo mozna pojsc na test, a tez o opis procesu zaplodnienia w przypadku par mieszanych.
chyba ciekawe.

znam kilka par +/- i +/+. tak sie sklada, ze ci, ktorych znam to sa ludzie odpowiedzialni, z pewna wiedza.
wszyscy oni borykaja sie z obawa zeby nie zakazic/dokazic partnera.

jest to spory balast w zyciu, i z czasem moze urosnac do rangi prawdziwego problemu.
Ci z wiekszych miast, gdzie sa osrodki dla plusiakow maja latwiej - w placowkach zwykle sa dyzury psychologow. gorzej maja pary z mniejszych miejscowosci.

kiedys kolezanka (fantastycznie dobrane stadlo, pelne partnerstwo, wspolna radosc zycia) powiedziala mi, ze najwiecej energii w jej zwiazku wklada w to, zeby zmarginalizowac ten problem - zeby nagle nie okazalo sie ze wszystko kreci sie wokol hiv. zeby hiv nie stal sie fundamentem ich zwiazku.
nigdy bym nie przypuszczala ze wlasnie Ona moze miec takie obawy...





statystyka


powered by Ownlog.com
starsze