Link 23.05.2012 :: 00:43 Komentuj (0)

nie dowierzam wlasnemu mozgowi.

mam coraz wiecej sytuacji na koncie, kiedy jestem przekonana ze cos istnialo, a wszyscy naokolo mowia ze to nie prawda.

gdybym nie byla na lekach prawdopodobnie wpadlabym w psychoze - a'la "caly swiat zmowil sie przeciw mnie"

tymczasem skoro wiem ze biore leki nie chroniace mozgu - coraz czesciej uswiadamiam sobie ze alzheimer mnie dotyka.

nie mam jak temu zaradzic

 








Link 19.04.2012 :: 22:04 Komentuj (2)

nie lubie klamac.
a ze strachu czy raczej niecheci do upokorzen klamie.

znowu bylam u dentysty i znowu w rubryce o chorobach do niczego sie nie przyznalam, a przy pytaniu o zazywane regularnie leki wymienilam tylko witaminy...

Zle sie z tym czuje, ale alternatywa jest naprawde marna: albo mnie nie przyjma, albo wszyscy w budynku na wszystkich pietrach beda wiedzieli jak wyglada "ta z aidsem", albo trafi sie "Dr Judym" z litoscia w oczach.

zeby tego wszystkiego uniknac - łżę jak pies... i mam nadzieje ze przestrzegaja tam gdzie chadzam zasad higieny i nie oszczedzaja na odkarzaniu sprzetu. sprawdzic rzecz jasna nie mam jak...







rocznica :)
Link 27.03.2012 :: 12:31 Komentuj (1)

no i przegapilam.

wczoraj byla czwarta rocznica mojego zycia na lekach, z lekami i dzieki lekom.

prawdopodobnie gdyby nie one juz by mnie nie bylo. dziwne uczucie wiedziec, ze mam te lata darowane.
nie wiem czy wykorzystane, ale wykorzystywane.

nie umiem ocenic czy swiat zyskal czy stracil dzieki temu.







superwoman
Link 17.12.2011 :: 12:12 Komentuj (5)

to ja.

wczoraj odebralam wyniki. nie mialam lepszych w ciagu ostatnich 7 lat. 
Jestem zdrowsza niz niejeden niezakazony: odpornosc/ CD4= 843 i co najwazniejsze - odsetek, ten ktory wciagnal mnie na liste lekomanow - mam rewelacyjny: 55%.
Jestem ponad-normalna. superwoman :)))))) 
jesli te blipy tak wplywaja, to ja sie pisze :)

statystyki mozna przejrzec tu.







sw HIV
Link 01.12.2011 :: 14:29 Komentuj (4)

dzis jest ten jedyny szczegolny dzien w roku, kiedy w mediach informacje o nosicielach zyjacych lub zmarlych sa podawane w informacyjno radosnym tonie. mozemy pogrzebac w newsach o tym ze kolejna osoba dala jakies pieniadze dla walki z wirusem, ze naukowcy sa juz tak bliziutko odkrycia leku, ze to tak milo ze sa osoby z HIVem ktorymi mozna sie z troska zajac... ogolnie wszyscy sie kochamy i jest git.

dzis jest ten jedyny szczegolny dzien w roku, kiedy o zakazonych HIV nie mowi sie w kontekscie patologicznych przypadkow zakazen...


_________



a ja dzis chce podziekowac moim lekarzom.

Roses

dziekuje







G.M.
Link 30.11.2011 :: 11:01 Komentuj (3)

caly swiat plotkarski czatuje na top-newsa - czyli smierc Georga Michaela.
przyznam ze tez po przeczytaniu informacji ze polozylo go skomplikowane zapalenie pluc, moja pierwsza mysl byla - ze jednak facet ma HIVa. Tak spekuluja media. Jak czytam w tvn24 - Rzecznik Geogre'a Michaela wyraźnie temu zaprzeczył, ale niepewność narasta.
Czyli media wiedza lepiej.

Biedny George. jesli teraz umrze, przeswiadczenia mediow o slusznosci swojej diagnozy nie dadza sie wymazac nawet oswiadczeniami lekarzy.
Jesli sie wylize - pozostanie zawsze podejrzany, posadzany...
Jesliby przezyl i potwierdzil slusznosc spekulacji mediow - przykleja mu łatkę tchorza (ze sie nie przyznal kiedy brukowce tego sie domagaly) i beda go pokazywac (tak jak Jordana) przy kazdej okazji informacji o HIV/AIDS. jak taka malpe w klatce z podpisem HIV

Z ktorej strony nie patrzec - nie ladnie.







20 lat
Link 24.11.2011 :: 14:29 Komentuj (2)

Dwudziesta rocznica smierci Mercurego na AIDS sprowolowala media do wyciagania cudzych chorob na pierwsze strony.
pogrzebali, pogrzebali i jakos za duzo slaw, ktore padly na Aids sie nie doszukali.

A ja sobie uświadomiłam, że wlaśnie wkraczam w dwudziestolecie mojego zycia z HiVem.
Kiedy Mercury umarł, jeszcze byłam zdrowa. chorobę retrowirusową zaliczałam jakies pol roku pozniej (bylo juz cieplo), kiedy na stadionie był wielki koncert zorganizowany chyba przez Kotanskiego - niby ku pamieci Freddiego, a tak naprawde - zebrali wowczas spore fundusze na rozruszenie projektu Krajowego Centrum d/s Aids

Bardzo sie wtedy przejmowalam tym tematem, chcialam koniecznie wesprzec projekt, wiec mimo wysokiej goraczki poszlam i wysluchalam calego koncertu Uriah Heep
Kolo mnie siedzieli tacy zwykli panstwo po 50tce. on moglby byc taksowkarzem, ona fryzjerka. Nie jestem pewna czy byla ich muzyka, ale ich obecnosc odebralam jako bardzo budujaca - oni chcieli i tak jak ja wsparli program walki z AIDS w naszym kraju.
Wtedy nie wiedzialam ze juz jestem po drugiej stronie perspektywy...







grozna waga
Link 13.11.2011 :: 03:16 Komentuj (3)

tyle moja waga jeszcze nie pokazywała
ciekawe czy to moj pasazer, czy ja...

rzecz jasna wolalabym cala wine zrzucic na wirusa...






Link 03.11.2011 :: 00:14 Komentuj (1)

natknelam sie na bardzo dobry artykul.
dobry bo prawdziwy
polecam

dzieciak zostal zakazony przez matke przy porodzie, poniewaz ginekolog nie zlecil jej badania w kierunku HIV.
gdyby dziewczyna wiedziala ze ma hiv, moglaby wziac leki, ktore by zmniejszyly przeniesienie wirusa na dziecko do 1%.


Ginekologom, ktorzy nie zlecaja ciezarnym badan w kierunku HIV proponuje skok na bungie bez bungie





droga przez meke
Link 25.10.2011 :: 13:34 Komentuj (0)

zepsul mi sie zab.
szukam wiec dentysty.
W Warszawie niby jest taki jeden, ktory przyjmuje Hivkow i innych Zakaznych (np zoltaczkowcow) przy przychodni, ale ma terminy nieprzyjazne jak na XXI wiek.
Nie ma co sie dziwic - jest sam. nie ma szans na pomocnika. dawal ogloszenie ale nikt, zaden dentysta nie zdecydowal sie mu pomoc, nawet pomimo specjalnych dodatkow 'od zagrozenia'.
Najwyrazniej ludzie podajacy sie dzis za dentystow sa niedouczeni.

wysylam maile do przychodni w calej Warszawie (stolica Polski, kraju aktualnie przewodniczacego UE).

na ponad 50 maili do dzis dostalam az 4 odpowiedzi pozytywne (w tym jedna z prosba, zebym sie ujawnila na recepcji), jedna odpowiedz wymijajaca (ze istnieje osrodek gdzie przyjma taka jak ja) i ... ponad 45 ciszy...

oczywiscie moglabym jak wiekszosc znajomych z przychodni sie nie ujawniac (bo powinnam zakladac, ze dentysta przestrzega zasad higieny), ale troche sie boje ze mnie czyms tam zakaza, np zoltaczka, ktorej wirus ginie dopiero przy kilkugodzinnym gotowaniu, natomiast moj NIEWYKRYWALNY HIV juz przy 56 st C.



------
temat poruszalam juz tu i tu









Link 22.10.2011 :: 18:46 Komentuj (1)







z newsow
Link 30.09.2011 :: 00:16 Komentuj (6)

przeczytalam, ze hiszpanie wynalezli szczepionke uodparniajaca na HIV. super,
potem doczytalam, ze szczepionka jest dopiero w pierwszej fazie badan. mniej super,

pierwsza rozsadna mysla, sprzed juz prawie 20 lat, ktora pamietam byla ta, ze napewno ktos wymysli cos, co ochroni innych.

wyleczenie takich jak ja jest jesli nie mniej priorytetowe, to niecelowe, ekonomicznie zupelnie bezsensowne.
przeciez za kwoty ktore koncerny zbijaja na moim leczeniu (a nie wy-leczeniu) mozna zatrudnic wielu naukowcow, ktorzy podobnie jak hiszpanie znajda ochrone przyszlych pokolen.

znowu smece, ale znowu ogladalam w tv Johnego Mnemonika... kto widzial ten zrozumie...





TVP 1
Link 22.09.2011 :: 01:16 Komentuj (1)

dzis w godzinie duchow TVP 1 puscila dobry, edukujacy film "Positive Girl" czyli w dowolnym tlumaczeniu 'dziewczyna na plusie'. innymi slowy pozytywna.

ckliwy i amerykanski, nachalnie edukujacy, ale edukujacy, wiec jak na nasze warunki - swietny.

oczywiscie nie grali tam glownych rol Brat Pitt z Angelina Jolie, ale mimo to uwazam ze film byl zupelnie OK.
mam cicha nadzieje ze TVP kupila ten film tak jak Kevina i bedzie nam go puszczac w kazde swieta

...choc przyznam wolalabym emisje o bardziej ludzkiej porze... jutro w pracy nie bede super - efektywna...





prasowka
Link 13.09.2011 :: 10:14 Komentuj (5)

jakos tak juz jest, ze o HIV w mediach mozna przeczytac li i jedynie w kontekscie tragedii - a to biednym dzieciom z Indii zrobiono transfuzje z HIVem, a to ktos kogos umyslnie zakazil.. slowem malo jest ciekawych i zaskakujacych wiesci.
dzis rano jednak zostalam zaskoczona newsem gazety o tym ze zmutowano geny jakiejs partii kociat tak, ze sa odporne na kociego HIVa, przekazuja te mutacje dalej. i najwazniejsze: "poza emitowaniem światła w ciemnościach u kotów nie stwierdzono żadnych skutków ubocznych"

piekne...





towarzystwo sublokatorow
Link 02.09.2011 :: 12:26 Komentuj (1)

zyjemy - sublokatorzy (depresja, blip, hiv) i ja.
pozna wiosna dolaczyla do nas jeszcze anemia. nie wiem jak dlugo zostanie, bo dajemy jej za pomoca zelaza do zrozumienia, ze moglaby sobie znalezc jakas inna przystan. przyjechala z fasonem - normalnie nizszy dopuszczalny pulap mierzy sie w jednostkach (np 2) a ona mierzyla sie od razu w setnych (np 0,02).
podobno na anemie najlepsza jest wolowina, ktorej szczerze nie znosze, ale meznie katuje siebie i sublokatorow gulaszami i pieczeniami, zagryzam ochydnym szpinakiem i mam nadzieje ze to jakos ja wypedzi i bede mogla sie znowu przesiasc na cos zupelnie niezdrowego ale smacznego.
z dieta mam naprawde powazny klopot - nie mam do niej glowy. nigdy nie pamietam co moge, co powinnam jesc, a czego mi po prostu nie wolno. rzecz rozgrywa sie nie tylko o leki arv, ktore wchodza w niechciana interakcje np z zakazanymi grapefruitami, ale o cholesterol, zelazo, i inne pierwiastki, ktore albo sa w nadmiarze albo w niedoborze w moich ulubionych potrawach.






statystyka


powered by Ownlog.com
starsze